Śmierć Stefana Michnika, który przez lata korzystał ze swoistego parasola ochronnego i który nigdy nie stanął przed obliczem wymiaru sprawiedliwości, skłoniła nas do szerszego zajęcia się tym tematem. Zwłaszcza, że dożyliśmy czasów, gdy potomkowie zbrodniarzy, a także ci, którzy ich chronili, dziś nie tylko relatywizują ich winy, ale nierzadko opluwają ich ofiary. Dotyczy to w równym stopniu zbrodniarzy komunistycznych, jak i nazistowskich.
